Menu

Słowem i kolorem malowane

tak, by chwile zatrzymać

Wpisy otagowane : przeszlosc

288. Dzień spadającego liścia...

eldka

DSC00953

Nawet nie wiesz jakie to piekące uczucie. Jak to jest, kiedy słuchasz mężczyzny i wydaje Ci się, że on wyciąga z twojej głowy pewne myśli jak z szuflady. Włącza muzykę i to jest właśnie to, co chciałaś usłyszeć. Wlewa do kieliszka wino i to jest właśnie to wino, na jakie miałaś ochotę. Idzie zmienić koszulę i wraca w koszuli, o jakiej marzyłaś, żeby miał na sobie... A jak z nim rozmawiasz, to prawie tak, jakbyś słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego. Taka niezwykła zgodność tego, co myślisz i czujesz z tym, co słyszysz.

Janusz Leon Wiśniewski
 

85.

eldka

Umrzeć można przy dawce 400, a oni dostali 1600. W mundurach na atom. Strażacy walczyli z rozprzestrzeniającym się pożarem na dachu elektrowni atomowej w Czarnobylu. Tragedia, rozpacz, anomalie, które potem się zadziały. Atom pokojowy okazał się wojennym. Przerażająca wizja śmierci pociągnęła cierpienia całego świata.

(z książki Czarnobylska modlitwa)

"W dzień końca świata / Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, / Rybak naprawia błyszczącą sieć. / Skaczą w morzu wesołe delfiny, / Młode wróble czepiają się rynny / I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć". Dokładnie tym samym, leniwym rytmem, jak ten w wierszu "Piosenka o końcu świata" Czesława Miłosza, toczyły się dni w mieście Prypeć, które w 1986 roku zamieszkiwało 50 000 nic nie podejrzewających mieszkańców. W przeciwieństwie do wizji z tekstu noblisty, gdzie śmierć każdego człowieka okazuje się małą apokalipsą, w rejonie Czarnobyla koniec świata nastąpił naprawdę.

© Słowem i kolorem malowane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci