Menu

Słowem i kolorem malowane

tak, by chwile zatrzymać

Wpisy otagowane : Tulipany

103.

eldka

W ciągu dziesięciu lat zwabiono na urlopy do Bułgarii dwudziestu siedmiu niewygodnych opozycjonistów z Czech, Polski i Węgier. Akcję przeprowadzano zawsze tak samo – według starych sprawdzonych wzorców. W zakładach pracy proponowano niewygodnym aktywistom bądź ich najbliższej rodzinie niezwykle popularne wtedy urlopy w Bułgarii. Najczęściej w nadmorskich, nieco rzadziej w górskich miejscowościach. Potem, na przykład w drodze do Złotych Piasków czy w Albenie, czasem w Miczurinie dochodziło do nieszczęśliwych wypadków drogowych, utonięć, zaginięć. Każda akcja musiała być starannie zaplanowana i perfekcyjnie przeprowadzona. W jednej miejscowości taki „wypadek” mógł zdarzyć się tylko raz. Ewentualnych – niezwykle rzadkich – świadków likwidowano. Akcje te, opatrzone w NRD, Bułgarii, Polsce, Czechosłowacji i na Węgrzech kryptonimem „Magik”, należały do najsprawniej zorganizowanych uprowadzeń tamtych czasów. Nikt niczego nie podejrzewał, niczego się nie domyślał. Nikt nigdy nie podał w wątpliwość przypadkowości tych zdarzeń. Akta dotyczące tych działań zniknęły zaraz po upadku muru nie tylko z archiwów niemieckich, ale również z polskich, czeskich i węgierskich.

 (z książki Magik)
 
28.04

 

97.

eldka

Słucham i myślę: o czymś bardziej okrutnym już pewnie nigdy nie usłyszę, nic bardziej okrutnego człowiek na pewno wymyślić nie zdołał. Ale nie. To, o czym słyszę dzisiaj, jest niczym wobec tego, o czym usłyszę jutro. To, o czym piszę teraz, jest niczym wobec tego, o czym napiszę później.

(z książki Dzisiaj narysujemy śmierć)

IMG_7568

Hutu i Tutsi są tej samej rasy, mówią tym samym językiem (Kinyarwanda), dzielą wspólną historię, kulturę i katolickie wyznanie. Od wieków żyli w tych samych wioskach, na tych samych wzgórzach. A jednak zwykli Hutu zaczęli mordować swoich sąsiadów, przyjaciół, a czasem nawet małżonków. I być może to jest najbardziej przerażające, bo tym właśnie wydarzenia w Rwandzie różnią się od innych ludobójstw. Tamte dokonywane były przez wyszkolone służby na obcych ludach. To przeprowadzone było głównie przez cywili.

Milion ludzi w sto dni. Daje to 10 tysięcy dziennie, 417 na godzinę, 7 osób zabitych każdej minuty. Morderstwo co osiem i pół sekundy. Takie było tempo ludobójstwa w Rwandzie. Nie zapomnijmy o ofiarach 22 lata po zakończeniu tej tragedii...

© Słowem i kolorem malowane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci