Menu

Słowem i kolorem malowane

tak, by chwile zatrzymać

201.

eldka

Kiedy nauczyłam się większej liczby znaków, uzależniłam się od słowa drukowanego. Szukałam wszystkiego, co nadawało się do czytania, gazet porozrzucanych na ziemi, opakowań, na których były znaki, worków z reklamami. Całe kieszonkowe wymieniałam z kolegami na książki z opowiadaniami dla dzieci. Czytałam podczas jedzenia i zawsze wkładałam przez omyłkę swoje pałeczki do miski Spring, nie zdając sobie sprawy, dopóki nie krzyknęła. Czytałam, chodząc; wpadałam na ściany i drzewa. Czytałam, gotując, i zawsze przegotowywałam kapustę, która stawała się żółta.
Miałam obsesję na punkcie lektury.

(z książki Serce tygrysicy)

IMG_1643

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • kobietawbarwachjesieni

    Takie czytanie książek miało miejsce u nas tuż po wojnie. Nie było radia, nie było telewizji, nie było żadnych rozrywek, tylko były przywiezione z Warszawy przez wujka książki. I czytało się je wielokrotnie. Fragmenty znałyśmy na pamięć. Serdeczności przesyłam.

  • eldka

    @kobietawbarwachjesieni: Serdeczności odsyłam:) Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałabym tych historii posłuchać.

  • deepbreath

    Też się tak kiedyś uzależniłem. Moje oczy są teraz za to na mnie lekko, powiedzmy... wkurzone ;)
    Ale co przeczytałem - to moje :)

    Pozdrawiam :)

© Słowem i kolorem malowane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci